Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
"Profesor Kuzniecow i jego roboty" - sztuka teatralna
dodano 25.12.2009
Ani to komedia, ani to tragedia... Ot, sylwestrowa opowieść o człowieku, który bardziej kocha roboty niż ludzi...
Wilena Rusłanowna Woronina nie odpowiada. W pomieszczeniu panuje ponura cisza.
MATWIEJ:
Tak czy owak, Stanisław Jerzy Lec miał rację, pisząc: „Człowiek ma jeszcze tę wyższość nad maszyną, że umie się sam sprzedać”. (Pod nosem, sam do siebie) Kurde balas, dlaczego ludzie są tacy okropni?!
Nagle - szybkim, dynamicznym krokiem - wchodzi do jadalni Wielki Arni (nadal przebrany za Dziadka Mroza, ale już w czarnych okularach przeciwsłonecznych). Robot podchodzi do Matwieja Akimowicza Kuzniecowa i staje przed nim jak szeregowiec przed dowódcą.
WIELKI ARNI (swoim zwykłym, beznamiętnym głosem):
Dają dyla.
MATWIEJ:
Słucham?
WIELKI ARNI:
Dają dyla.
MATWIEJ (zirytowany):
Kto daje dyla?! Mówże, chłopie, pełnymi zdaniami!
WIELKI ARNI:
Awksientij, Rafaił i Swietłana dają dyla poza teren posesji.
Kuzniecow zrywa się na równe nogi.
MATWIEJ (słowami pijanego mężczyzny, który zdobył popularność dzięki filmikowi „Idę albo nie idę” opublikowanemu na Youtube.com):
„Jasna k***a i 100 milicjantów!!!”
WIELKI ARNI:
Jakie rozkazy?
MATWIEJ:
Gonić ich, a potem… (Słowami Jurka z Gdyni, również znanego z Youtube.com) „Rozstrzelać w pizdu wszystkich!”
Wielki Arni - wojskowym zwyczajem - salutuje i odmaszerowuje.
WORONINA (ze zgrozą):
Profesorze Kuzniecow, pan jest bydlakiem!!
MATWIEJ (cynicznie):
Czyli, mówiąc bardziej kulturalnym językiem, człowiekiem z krwi i kości.
Profesor robotyki i cybernetyki pada ciężko na krzesło i ukrywa twarz w dłoniach.
MATWIEJ (zrozpaczony):
Kurde pazur… Byłem święcie przekonany, że roboty nie są zdolne do takich rzeczy… Wierzyłem, że są poczciwe i pozbawione wad… Teraz widzę, jak bardzo się pomyliłem…
SMIRNOW (smutno, siadając obok Matwieja):
No tak, we współczesnych czasach granica między światem ludzi a światem robotów zaczyna się zacierać…
WORONINA (takim tonem, jakby chciała powiedzieć: „To się w głowie nie mieści!”):
A to wszystko w ostatnią noc 2054 roku!
Wielmira, Julij i Jewangielina wyglądają przez okno, zaś Nastia podchodzi do Kuzniecowa i kuca naprzeciwko niego.
NASTIA:
Matwiej Akimowicz Kuzniecow za bardzo się przejmuje. Matwiej Akimowicz Kuzniecow sam sobie wyszukuje problemy. Matwiej Akimowicz Kuzniecow zapomniał, że pesymiści żyją krócej.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW
























