Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Życie na śmietniku
dodano 25.03.2009
część druga opowiadania
Wieczorem wyszedł do znajomych, a kiedy wracał wdychał zapachy kwiatów jabłoni w powietrzu.
Aha, i przez ulicę przebiegł jeż, niby nic szczególnego, a jednak.
Na kolację zjadł wygrzebany ze śmietnika chleb, orzechy znalezione przy drodze niedaleko media-marketu i napił się herbaty, którą znalazł nieopodal przystanku autobusowego na ulicy Potrzask, zgubioną lub wyrzuconą przez robotnika idącego do pracy. Chleb był lekko nieświeży, ale postanowił żyć i przetrwać za wszelką cenę.
Potem położył się spać.
8 maja
Wyglądało na to że zadomowił się już w pracy, a nie tyle zadomowił co oswoił miejsce w którym przyszło mu spędzać osiem godzin swojego życia dziennie za wyjątkiem sobót i niedziel.
Pomieszczenie w którym miał swoją kanciapę zaczął codziennie sprzątać i dbać o nią bardziej niż o własny pokój, jaki wynajmował. Codziennie go zamiatał a także mył podłogę. Dziś jednak zrobił coś nowego, posadził w doniczce uczynionej z plastikowej butelki, znalezioną niedaleko śmietnika paproć, a bluszcz włożył do szklanki z wodą aby się ukorzenił. Teraz mam już do czego wracać co rano każdego ,-pomyślał. Żeby nie zwariować codziennie będę przyjeżdżał do moich kwiatków, a żeby nie oszaleć wracał do swojej kury. A kura znaleziona na śmietniku była przepiękna. Nie mam nikogo, ale teraz mam kurę i kwiatki.
Kolejny dzień w pracy
Niby nic się nie działo, i po okresach złości i rezygnacji, przychodziły na chwilę zmiany nastroju, by znów dać miejsce zwątpieniom i niechęci połączonej na dodatek z gniewem. Sprzątał jak zwykle przed blokami i koło parkingów, następnie zamiatał schody i klatki schodowe, by przejść do mycia drzwi i przecierania ściereczką okien. Zostały mu już tylko do zrobienia śmietniki.
Radość bardzo szybko zaczynała zamieniać się w rutynę, a duma gdzieś znikła, ponieważ spostrzegł że rodzaj pracy jaki wykonuje lokowany gdzieś na samym końcu hierarchii społecznej, a on razem z nią. Zobaczył też że ludzie patrzą na niego z pogardą, a zwierzchnicy chcą pomiatać nim. Ci z góry, czyli nieskończona liczba kierowników i prezesów, administracja osiedla gdzie sprzątał, a nawet starsi stażem pracownicy, i całe powietrze jakim był napompowany przez kilka dni gdzieś uleciało, razem z nastrojem ożywienia i klimatem. Zrozumiał że coś takiego jak molestowanie i mobbing istnieją naprawdę, anie są jedynie wymysłem, przestał też się dziwić ludziom że zapisują się do związków zawodowych, tworzą je, a nawet wyznają lewicowe poglądy.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW























