Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Oblężenie u wrót węża, czyli o sytuacji rdzennych mieszkańców Andamanów
dodano 04.01.2008
Los pojedynczego organizmu zawsze pozostaje losem ogółu. Tam gdzie dziś obraca się w niwecz prawa pojedynczej istoty jutro płonąć będą prawa milionów.
Akty bezpośredniego kontaktu jakie nastąpiły po 1997 roku zwiększyły pulę zagrożeń zdrowotnych także o choroby weneryczne. Niestety. Nowa granica bardziej przyjaznych i poufałych kontaktów między Jarawami a osadnikami miała swoją drugą, bolesną stronę. Tak jak na całym świecie tak i tu na Andamanach nie zabrakło ludzi, którzy wynosząc na sztandary swego żywota egotyzm, szowinizm i prymitywne żądze obrócili w proch godność żywota drugiej osoby, intymność kobiety. Do dnia dzisiejszego stwierdzono przynajmniej kilka przypadków seksualnego wykorzystywania kobiet ze społeczności Jarawa. Zdarzenia tej materii oprócz ciężaru emocjonalnego i psychicznego niosą za sobą zagrożenia przedostania się w obręb społeczności Jarawów nowych, skrajnie niebezpiecznych chorób takich jak AIDS.
KONSEKWENCJE TSUNAMI
Niewyobrażalna tragedia, która przelała się przez Azję Południowo-Wschodnią u końca 2004 roku, przerażający exodus, który zatrząsł życiem milionów ludzi z całym swym ferworem przetoczył się przez wyspy położone na zachód od Półwyspu Malajskiego. W ciągu muśnięcia chwili naburmuszona fala tsunami – niczym anioł śmierci – przemaszerowała przez liczne wyspy Andamanów i Nikobarów pozostawiając za sobą apokaliptyczną spuściznę śmierci, łez i cierpienia. Dantejskie sceny śmierci i żywiołu, których oblicze oddać może jedynie łza świadka bądź zamysł poety, obok zawsze drugorzędnych strat materialnych pochłonęły życie ponad 10 tys. ludzi (martwi i zaginieni). Przerażająca katastrofa i niewyobrażalny cios dla społeczności wysp i całej Azji Południowo-Wschodniej (łącznie śmierć poniosło ok. 300 tysięcy ludzi)!
W zderzeniu z tak potężnymi siłami natury zrodzić winno się pytanie o fizyczne przetrwanie tak nielicznych przecież społeczności jak rdzenne ludy Andamanów. Czy sztylet, który tak wnikliwie przeszył społeczności Andamanów nie doświadczył ze zdwojoną siłą mniej zorganizowanych (wg. modły współczesnej) tubylców? Widok doszczętnie zniszczonych domów, wsi i kurortów od Sumatry przez Tajlandię aż po Indie być może nasunie nam wyobrażenie zmiecionego, prowizorycznego obozowiska, gdzieś na skraju puszczy i zwilżonej plaży. Rdzenni ludzie tej ziemi, zespoleni z nią od dziesiątek tysięcy lat, znający jej kaprysy i rządzące nią prawa zaopatrzeni byli jednak w wiedze i intuicyjną znajomość środowiska zatartą już i niedostępną dla niezaangażowanego tematycznie przedstawiciela społeczeństwa współczesnego. Podczas gdy ludność mieszkająca lub przebywająca na nabrzeżu przez długi czas żyła w nieświadomości nadciągającej katastrofy – Jarawowie i Sentinelczycy zauważywszy w odwiecznym cyklu przyrody zmiany sygnalizujące nadejście nawałnicy, wycofali się w głąb wyspy unikając zderzenia z nieubłaganą ścianą śmierci. Wiadomość o przetrwaniu i przewidzeniu tsunami przez izolowane plemiona Andamanów odbiła się szerszym echem w świecie informacji. Kilka minut czasu antenowego kwestii tej poświęcono na antenie BBC.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW



















