Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Wiedz, że coś się dzieje!
dodano 15.12.2011
Nowy dramat autorki
PAULINA (z komórką przy uchu):
Halo? Policja? Dzień dobry, nazywam się Paulina Przybora, jestem w jadalni Wyższej Szkoły Nauk Wszelkich w Maślańsku-Maślanej. Dzwonię, bo jakiś psychol przyszedł tu z karabinem i chce nas wszystkich pozabijać. (Pauza) Co?! Nie wierzycie mi?! Mówię prawdę! Jakiś psychol… (Znowu pauza) I tak byście nie przyjechali ze względu na skażenie radioaktywne?! Kuźwa! Niech was koń kopytem trzaśnie!
Paulina rozłącza się.
ANDRZEJ BRZEŹNIK:
Jest tak, jak usłyszeliście: zamierzam was wszystkich pozabijać!
Magister Murka opuszcza swoje miejsce i staje u boku Brzeźnika.
MAGISTER MURKA (przymilnie, z cynicznym uśmiechem):
No i świetnie! Ja też mam już dosyć tej uczelnianej hołoty!
MARZENA (przerażona, do Murki):
Pani magister, jak słowo daję! Jeszcze panią oskarżą o współudział!
MAGISTER MURKA:
Pluję na to! Czekałam na dzień, w którym pojawi się ktoś, kto pośle do diabła waszą hałastrę! Dobrze by było, gdyby jeszcze puścił z dymem tę przeklętą ruderę!
ANDRZEJ BRZEŹNIK (mocniej zaciskając ręce na karabinie):
Gdzie jest krzyż?!
MAGISTER MURKA (wtórując Andrzejowi):
Co się stało z krzyżem?!
AREK (załamany i rozczarowany, słowami z popularnej ballady więziennej):
“Wszystko było jasne - Murka nas zdradziła!”
ANKA (wzdycha):
Czy to jest zdrada, czy tylko syndrom sztokholmski?…
IZA:
Okoliczność łagodząca: w sytuacjach kryzysowych ludzie czasem tracą rozum i robią to, czego nigdy nie zrobiliby w normalnych warunkach.
PAWEŁ:
Okoliczność obciążająca: Murka sama powiedziała, że nienawidzi studentów i że powinien ich szlag trafić.
Marzena dzwoni na policję.
MARZENA (do policjanta, który odebrał telefon):
Dzień dobry! Dzwonię ze stołówki WSNW… Mamy tu szaleńca, który grozi nam karabinem i wygląda na coraz bardziej zniecierpliwionego. (Krótka pauza) Nie wierzy mi pan?! No to spoko! Ciekawe, jaką będzie miał pan minę dzisiaj wieczorem! Zapowiada się wytrzeszcz oczu i rozdziawiona gęba!
Dziewczyna kończy rozmowę.
ANDRZEJ BRZEŹNIK (lodowatym tonem, do klientów stołówki):
Pytam po raz ostatni: gdzie jest krzyż?!
WIOLETTA (krzyczy):
Tutaj nigdy nie było żadnego krzyża!
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW
























