Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Raj na Ziemi
dodano 03.08.2009
Lekko surrealistyczne opowiadanko.
Najbardziej bolało go to, że na zbudowanie nowej świątyni Braci, poświęcił każdą swoją wolną chwilę w najlepszym czasie swojego życia. To znaczy w czasach kiedy mógł jeszcze znaleźć kobietę i nawet założyć rodzinę. Ale zamiast szukać swojej drugiej połowy, albo dorabiać, żeby stworzyć lepszą przyszłość dla siebie lub dla nich [ to znaczy dla przyszłej rodziny gdyby ją założył, i wcześniej naturalnie spotkał tą swoją ukochaną] on pracował jak wół przy budowie nowej świątyni, tracąc zdrowie, siły, i cenny czas. Pamiętał słowa siostry i brata. - Tylko nie bądź rozczarowany zapłatą jaką otrzymasz - A brat popijając po obiedzie piwo, dodawał: - Bóg jest w nas człowieku, w samym środku siebie, w naszych sercach. Pojmij to stary pacanie, proszę cię – i odstawiając na stół ciemnozieloną butelkę z której lał piwo do szklanki, dodawał zamyślony - a nie ganiaj nie wiadomo gdzie, nie wiadomo z kim i nie wiadomo po co .Jak głodny pies za kością. Bo latasz w kółko jak głodny pies – A on się wtedy uśmiechał nerwowo, bo widział nie może zdradzić i zawieść braci. “Co by to przecież było, myślał. Stary Smyf opuścił owczarnie, i zostawił owieczki same, na pożarcie bezwzględnych psów, i dzikich zwierząt. Co by to było!”
Oczywiście gdy tylko zbudowali świątynie, oni harujący jak woły stali się nie potrzebni i mogli sobie pójść. A ich miejsce zajęły „kurczaki” które właśnie podrosły. Młodzi wykształceni technokraci. Kiedy poskarżył się Starszemu zboru, on oznajmił - takie młode drapieżne rekinki, przyciągną nowych wykształconych ludzi, a wy Smyf, popatrzcie tylko na siebie, nie jesteście zbyt śmiali, ani odważni, nie macie też wcale gadanego. My tu potrzebujemy asertywnych samców alfa, o lśniących od białości jak wilcze kły zębach, a w najgorszym wypadku samców beta - [mówiąc dosadniej: bezwzględnych pozbawionych skrupułów i uczuć ludzkich] - którzy przyciągną nam nowych ludzi do grupy, czyli zagubione owieczki do boga. To znaczy do naszej owczarni, jedni bowiem budują, a inni mieszkają, jedni sieją w pocie czoła, a inni zbierają ich owoce i spożywają je, nie bądźcie mi tu Smyf jak dziecko, taki jest świat, a ja nie jestem waszym tatusiem.
Płacząc odszedł więc S. ze wspólnoty i założył “Bractwo Nowego Raju na Ziemi” zwane N O W Y M R A J E M N A Z I E M I - PRÓBA DRUGA! Razem z Greyem i pewną starszą samotną panią, nazywana przez złośliwych Herbatkową Melly - robiącą podczas ezoterycznych spotkań tak zwane herbatki i kupującą na wieczorki całkiem smaczne ciasteczka. Ich kościół liczył sobie trzy osoby, było ciepło, sympatycznie, choć czasami odrobinę nudno. Troje samotnych, potwornie zmęczonych, zagubionych, i niczego tak nie pragnących jak miłości i odrobiny dobra, ludzi.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW
























