Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Pęknięte z żalu serce, cz. 2
dodano 12.07.2010
Dostałam też wezwanie na policję, bo zgłosiłam zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa ze strony szpitala. Chciałabym aby prokuratura wszczęła postępowanie karne przeciwko przetrzymywaniu Krzysia na zamkniętym oddziale psychiatrycznym. Sprawa jest niestety skomplikowana i dramatyczna, a luki prawne pozwalają na to, że ustawa, z którą mamy tu do czynienia, wydaje się stać zupełnie ponad wszelkimi normami! Wskazuje na to nie tylko nasz przypadek, ale też inne publikacje typu: „jak zrobić z kogoś wariata, aby pozbyć się tej osoby na zawsze” (np. ‘Numer na wariata’, Bianka Mikołajewska, „Polityka”, nr 10/2005). Dodatkowo pojawia się pytanie, kto ponosi tutaj winę? Lekarz pogotowia? Lekarz przyjmujący? Lekarz wydający opinię z tego samego szpitala i stosujący niezwykłą „terapię leczniczą”? Czy może pani sędzia, która chroni immunitet? A może sąd? Albo samo państwo?
Na pewno widać tu bardzo wyraźnie, że system zawodzi, gdy do drugiego człowieka nie podchodzi się indywidualnie, gdy panuje powszechna znieczulica, nadużycie kompetencji, gdy nie wykonuje się swoich obowiązków rzetelnie, ze wszelką starannością. Tym bardziej jest to niepokojące, że chodzi tutaj o wolność, godność, zdrowie i życie jednostek – dobra dla każdego przecież najcenniejsze! Do tego dochodzi jeszcze brak świadomości w społeczeństwie, co tak naprawdę dzieje się za murami zamkniętych oddziałów psychiatrycznych! Przecież nikt z nas nie zdaje sobie sprawy o tym dopóty, dopóki sam nie zostanie z tym skonfrontowany. Na mnie, jako na matkę, spadła ta świadomość, jak grom z jasnego nieba! Nie mogę pozwolić, aby na moich oczach państwo, reprezentowane przez sąd, odbierało mi pod przymusem syna, zabijając go podawaniem silnych, uzależniających środków psychotropowych i neuroleptyków, czy stosując na nim elektrowstrząsy, które to „terapie” doprowadzają do wyniszczenia organizmu.
Krzysztof - Po tych wszystkich substancjach czuję się potwornie i wciąż odczuwam wiele skutków ubocznych. Największym problemem jest jednak to, że zupełnie zlekceważono moją wolę, złamano ją i wbrew mojemu sprzeciwowi kazano mi łykać te trujące substancje, prowadzące do uszkodzeń funkcji mózgu. Kiedy się sprzeciwiałem, obezwładniano mnie, przywiązywano do łóżka i aplikowano mi je pomimo tego w formie zastrzyku! Do dzisiaj czuje się po tym wszystkim fatalnie, jestem przerażony i złamany taką nieludzką psychologią psychiatryczną, stosującą przymus państwa w celu niszczenia jednostek i nazywając to bezczelnie „leczeniem”. Słowo „leczenie” jest wciąż używane w różnych dokumentach, w tym też w „ustawie o ochronie zdrowia psychicznego” oraz w postanowieniu sądu w mojej sprawie. Nie jest to jednakże zgodne z treścią tego słowa, bo ideą leczenia jest uzdrowienie, pomoc w powrocie do zdrowia, a w przypadku takiego „leczenia” psychiatrycznego, jakie mogłem poznać, skutek jest odwrotny...
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW



















