Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Wyemigrowała nawet zima
dodano 30.01.2007
Dokładnie o północy plac Battenberga w Sofii rozświetlił się masą kolorowych laserów i fajerwerków. – "Dziś spełniło się nasze największe marzenie" – powiedział do rozentuzjazmowanego tłumu premier Bułgarii Sergiej Staniszew. Na Dunaju – najbardziej europejskiej z rzek, którego linia brzegowa stanowi ¾ granicy Bułgarii i Rumunii, obywatele obu krajów spotkali się i w rytm „Ody do radości” gratulowali sobie nawzajem wejścia w szeregi Unii Europejskiej. Z całej Europy popłynęły gratulacje i listy pochwalne dla nowo przyjętych krajów. Tyle wersji oficjalnej.
- "Dziś to kraina lansu i eksluzywnych rozrywek, bułgarska Majorka. Latem pełno tu Niemców, a zimą chmary angielskich emerytów zjeżdżają się tu reperować zdrowie" – tłumaczy mi Lozko, a w tym czasie w szybie samochodu lśnią oszklone kontury pięciogwiazdkowego hotelu Kempiński.
A gdy nie ma wielkich inwestycji, czasem wystarczy tylko dobry pomysł, aby zwrócić na siebie uwagę. Tak zrobił burmistrz Kavarny Tsonko Zdravkov Tsonev – prawnik, a prywatnie fan AC/DC i Mike’a Oldfielda. W ciągu 3 lat urzędowania przekształcił on ospałą nadmorską mieścinę w czarnomorską stolicę muzyki rockowej, do której co lato ściągają tysiące fanów i największe gwiazdy spod znaku mocnego uderzenia.
Zachłyśnięci…
- "Nasza armia liczy już ponad milion użytkowników" – krzyczy do stojącej na bitewnym polu gromady ludzi długowłosy jegomość z twarzą umalowaną na czarno-pomarańczowo. - "Mogą nam zabrać życie, ale nigdy nie odbiorą naszych promocji i darmowych minut. Jesteście ze mną?!?" – wykrzykuje, a „armia” entuzjastycznie odpowiada. Ta parodia „Bravehearta” to reklama jednego z bułgarskich operatorów telefonii komórkowej, która dobrze odzwierciedla to, co dzieje się w tym kraju. Bułgarzy przeżywają zachłyśnięcie zachodem, a najlepiej widać to na przykładzie telewizji. Aktualnie opanował ich szał reality show, na dniach startuje pierwsza edycja Idola, a transmisje z domu Wielkiego Brata cieszyły się rekordową oglądalnością. Oczywiście, potrzebna jest do tego dawka emocji i taniej sensacji, jaką najlepiej wyprodukuje gabinet osobliwości. I tak, w niedawno zakończonej trzeciej edycji w szranki stanęli m.in. gej, podstarzała nimfomanka samotnie wychowująca dziecko i kobieta, która kiedyś była mężczyzną. Nic nie przebiło jednak blondwłosych trojaczków - kiepskich kopii Pameli Anderson. Szturmem zdobyły one serca publiczności i wielką popularność - ich rozebrane zdjęcia zdobią okładkę styczniowego „Playboya”. Sławy trojaczków nie przyćmiło zachowanie potwierdzające wszystkie najgorsze stereotypy o blondynkach. Podobnie jak to, że rodzimą mową posługiwały się tak sprawnie, że po kilku odcinkach telewizja zdecydowała się podkładać napisy do ich wypowiedzi, aby widzowie mogli zrozumieć, co mówią. Kolejnym znakiem westernizacji są przeogromne malle, czyli centra handlowe. W ubiegłym roku otwarto trzy, a według planów i listów intencyjnych potencjalnych inwestorów do 2010 roku zostanie zbudowanych kolejne dziesięć. Mamy tu więc do czynienia z konsumpcjonizmem pełną gębą, choć dobrze współżyjącym z lokalnymi tradycjami. Świetnym przykładem jest obchodzony globalnie dzień św. Walentego, który odbywa się w tym samym dniu co tzw. Trifon Zalezan, czyli bułgarskie święto wina i winiarzy. Młodzi Bułgarzy świetnie poradzili sobie z połączeniem dwóch uroczystości w jedną i o 14 lutym nie mówią inaczej niż Trifon Valentino. – A jeśli ktoś obchodzi Walentynki samotnie, świętuje wówczas „Dzień ludzi zakochanych w alkoholu” – śmieje się Elena.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW



















