Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Wyemigrowała nawet zima
dodano 30.01.2007
Dokładnie o północy plac Battenberga w Sofii rozświetlił się masą kolorowych laserów i fajerwerków. – "Dziś spełniło się nasze największe marzenie" – powiedział do rozentuzjazmowanego tłumu premier Bułgarii Sergiej Staniszew. Na Dunaju – najbardziej europejskiej z rzek, którego linia brzegowa stanowi ¾ granicy Bułgarii i Rumunii, obywatele obu krajów spotkali się i w rytm „Ody do radości” gratulowali sobie nawzajem wejścia w szeregi Unii Europejskiej. Z całej Europy popłynęły gratulacje i listy pochwalne dla nowo przyjętych krajów. Tyle wersji oficjalnej.
…ale z umiarem
Jednak serce każdego kraju bije na prowincji. To tam, z dala od stolicy, kultywowane są pradawne tradycje i rytuały. I tak na Georgievden (dzień św. Grzegorza) spożywa się jagnięcinę, w niektórych miejscowościach po dziś dzień odbywają się także tego dnia tradycyjne wyścigi na osłach. Praktycznie każda wioska ma też swoje święto podczas którego odbywają się wesołe biesiady. Podczas pobytu w urokliwym Blagoevgradzie, niedaleko granicy z Macedonią, miałem okazję uczestniczyć w dniu świętego Jordana. Odbywa się on co roku w pierwszą sobotę stycznia na pamiątkę chrztu Jezusa. Najpierw w cerkwi odbywa się uroczysta msza święta i procesja z krzyżem nad miejscową rzekę. Czekają już w niej najodważniejsi mężczyźni z danej miejscowości, których zadaniem jest przechwycenie krzyża wrzuconego przez popa do wody. Kto pierwszy zdoła go wyłowić ma zapewnione błogosławieństwo Boże i szczęście w nadchodzącym roku. Bułgarzy, zwłaszcza na prowincji są bardzo uduchow
ionym narodem. Na pewno wynika to z tradycji i przywiązania, która pozwoliła im przetrwać okres tureckiej okupacji. A może to prawosławne cerkwie z bizantyjskimi ikonami, które mają w sobie coś niesamowitego – ta atmosfera ciszy i skupienia, która nastraja do refleksji i zastanowienia nad sobą w coraz szybciej pędzącym świecie.
Podsumowanie
Vincent Vega z „Pulp Fiction” Quentina Tarrantino miał rację mówiąc, że w podróżach zagranicznych najlepsze są te drobne różnice. Mimo uniformizacji i przysłowiowego McDonald’sa na każdym rogu ulicy Bułgarzy potrafią się pięknie różnić od innych narodów, przekazując swoją wyjątkową kulturę i obyczaje na dalsze pokolenia. Bułgaria szybko nadrabia braki wynikające z wieloletniego zapóźnienia. Urokliwe uliczki Veliko Tyrnova, plaże Varny i eleganckie butiki Sofii czekają na zachodnich turystów z wypchanymi portfelami. Chaos na scenie politycznej nie przyczynia się co prawda do poprawy nastrojów, ale wzrost gospodarczy utrzymuje się na poziomie 6% w skali roku. Największym problemem wydaje się być stale malejąca liczba Bułgarów. Wypada więc mieć nadzieję, że strategia demograficznego rozwoju do spółki z becikowym przyniesie pożądany skutek. Albo chociaż na to, że faktycznie Polacy zajmą wszystkie miejsca pracy na Zachodzie.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW



















