TragiFarsa 5. Odcinek specjalny (cz. 1)
dodano 12.07.2010
Część pierwsza
Funkcjonariusze, rozbawieni żartem Kalinowskiej-Wójcik, wybuchają śmiechem. Waldebert Werfelberg tylko się uśmiecha, ale także wygląda na zachwyconego dowcipem swojej zastępczyni. Kiedy towarzystwo się uspokaja, dyrektor PUBP postanawia kontynuować przerwane przemówienie.
WALDEBERT WERFELBERG (poważnie):
Wracając do mojego wywodu: liczyłem na to, że po utracie posady w UB towarzysz Zdzisław wyciągnie wnioski ze swojego postępowania, że pożałuje własnego cynizmu, że się zmieni. Niestety, nic takiego nie nastąpiło. Wygnany z bezpieki Baumfeld widocznie poczuł się wolny jak ptak i zupełnie niezależny od “krępującej go” instytucji. Kilka dni temu wyjechał nawet do stolicy i zaczął głosić własną, dziwaczną ideologię zwaną marksizmem-zdzisławizmem, która - jak wynika z relacji naszego tajnego informatora - została ciepło przyjęta przez wielu proletariuszy. (Dłuższa pauza, po której głos Werfelberga nieco się zmienia) Wczoraj, tj. 27 kwietnia 1952 roku, otrzymałem w tej sprawie telefon od… hmmm… pewnej ważnej osoby z Warszawy. Ta osoba również powiadomiła mnie, że Baumfeld podburza lud i że jeśli chciałbym go ukatrupić, to nie ma problemu - stolica może mnie w tym wyręczyć. Ostateczna decyzja należy jednak do mnie. Jutro mam oddzwonić do tej osoby i powiedzieć, jaki jest mój wybór: czy zlikwidować Łowcę Onych, czy nie. Ale ponieważ nie jestem despotą i liczę się ze zdaniem moich podwładnych, postanowiłem zwołać dzisiejsze zebranie i zadecydować o losie Baumfelda razem z całym zespołem.
Sala konferencyjna pogrąża się w grobowym milczeniu, które trwa dość długo. Mroczysława Kalinowska-Wójcik i Rzędzimir Wszebor Witkowski mają zdumione miny, jakby wcześniej nie wiedzieli, że Waldebert otrzymał od kogoś wpływowego tak niecodzienną ofertę.
MROCZYSŁAWA KALINOWSKA-WÓJCIK (do Werfelberga, przerywając ponurą ciszę):
Towarzyszu pułkowniku, kim jest ta “ważna osoba z Warszawy”, o której wspomnieliście?
WALDEBERT WERFELBERG:
Jeśli mam być szczery, to ta osoba zabroniła mi wyjawiania jej nazwiska. Po prostu boi się, że jeśli świat się dowie, iż tak znacząca persona zajmuje się trzeciorzędnym funkcjonariuszem-oszołomem z zadupia, to będzie skompromitowana. Dlatego wybaczcie, towarzyszko Kalinowska-Wójcik, ale nie dowiecie się, kto do mnie zatelefonował. Niech to pozostanie moją słodką tajemnicą.
TragiFarsa 5. Odcinek specjalny (cz. 1) - zobacz źródło
wróc do artykułów