Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
TragiFarsa 5. Odcinek specjalny (cz. 1)
dodano 12.07.2010
Część pierwsza
Nagle na dyskutujących braci spogląda Waldebert Werfelberg, który widocznie usłyszał ich rozmowę.
WALDEBERT WERFELBERG (uroczyście, radośnie):
Bracia Skwarowscy i w ogóle wszyscy zgromadzeni! Proponuję wam pewien konkurs! Ten, kto odgadnie, kim jest owa “ważna osoba z Warszawy”, wygra premię w wysokości miesięcznej pensji! Polecam wam wziąć udział w tej zabawie, bo nagroda jest wartościowa! Pamiętajcie, towarzysze: musicie wytypować jedno z dwunastu nazwisk, najlepiej na chybił-trafił! Karteczki z odpowiedziami mają trafić do kolektury… to znaczy: do mojego gabinetu… przed jutrzejszym zachodem słońca! Czekam na każdy kupon!
RZĘDZIMIR WSZEBOR WITKOWSKI (zirytowany, anachronicznie):
Co to ma być, do choroby ciężkiej?! Totalizator Sportowy?!
MROCZYSŁAWA KALINOWSKA-WÓJCIK (ze śmiechem):
Raczej Totalitaryzator Sportowy!
RZĘDZIMIR WSZEBOR WITKOWSKI (zdumiony, do Waldeberta):
Mam rozumieć, towarzyszu pułkowniku, że jutro, wbrew swoim wcześniejszym deklaracjom, zdradzicie nazwisko tej “ważnej osoby z Warszawy”?
WALDEBERT WERFELBERG (szeptem, zasłaniając sobie usta tak jak podczas wtajemniczania Mroczysławy):
Nie. Premii też nie wypłacę. Ale chcę odwrócić uwagę tych bałwanów od sprawy Baumfelda.
FULGENCJUSZ SKWAROWSKI (z przejęciem, konspiracyjnym szeptem, do brata):
Gorgon, ja po prostu muszę znać to nazwisko i wygrać tę premię! Muszę, najzwyczajniej w świecie muszę! Nie dopuszczam do siebie myśli, że mogę nie poznać nazwiska i nie otrzymać dodatkowej wypłaty!
GORGONIUSZ SKWAROWSKI:
Więc co zamierzasz zrobić? Poprosić o pomoc jakiegoś kabalistę, numerologa lub matematyka?
FULGENCJUSZ SKWAROWSKI (z diabelskim uśmiechem):
Nie. Uciec się do szwindlu.
GORGONIUSZ SKWAROWSKI:
W jaki sposób?
FULGENCJUSZ SKWAROWSKI (z jeszcze bardziej diabelskim uśmiechem):
Porywając Kalinowską-Wójcik i zmuszając ją do powiedzenia, kto jest tą “ważną osobą z Warszawy”. Mam już wprawę w wydobywaniu informacji z opornych jeńców, toteż na pewno sobie poradzę. Zobaczysz, Gorgon, że premia w wysokości miesięcznej pensji przypadnie właśnie mnie!
GORGONIUSZ SKWAROWSKI (osłupiony):
O, Feliksie Dzierżyński… Ale będzie akcja… (Wychodząc z osłupienia) Tak czy owak, pewne jest tylko jedno: pomysł zlikwidowania Baumfelda wyszedł albo od Bermana, albo od Siedleckiego, albo od Jegińskiego, albo od Kratki, albo od Różańskiego, albo od Czaplickiego, albo od Światły, albo od Wojciechowskiego, albo od Kisielowa, albo od Lecha, albo od Konara, albo od Getzela… albo od jakiejś innej osoby, której imię lub nazwisko zaczyna się na literę “J”…
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW
























