Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
W morzu… Żydów
dodano 19.10.2009
Jakże często spotykamy się ze współczującym stwierdzeniem, jak to by trudno miało być Żydom mieszkać „w morzu Arabów”. Reżim izraelski miałby być bezbronną wysepką w morzu wrogich ludów, z których kilka miałoby zasadzać się na nie.
Trzeci scenariusz zakłada „wynegocjowanie” z Iranem przestrzegania przez ten kraj zaleceń MAEA, co ten już teraz czyni. Wybór tego scenariusza świadczyłby o nadzwyczajnej uczciwości Baraka Obamy i sukcesie społeczności międzynarodowej (czy też Komitetu Noblowskiego, który powinien starać się opinię tej społeczności przynajmniej częściowo odzwierciedlać) w promowaniu sprawiedliwych relacji między dużymi a małymi państwami naszego globu.
Wybór przez Obamę czwartego scenariusza, nalotu amerykańskiego (czy też zgody na nalot Izraelski) na Irańskie obiekty nuklearne, świadczyłby o tym, że administracja Obamy co prawda chce zaprzestać szykanowania Iranu pod pretekstem obaw związanych z jego programem atomowym, ale jednocześnie nie chce przyznać, że w trakcie całego sporu o ten program Iran zawsze wykazywał postawę pokojową. Innymi słowy wybór tego scenariusza świadczyłby o tym, że zasługi w „powstrzymaniu Iranu przed budową broni atomowej” administracja Obamy chce zagarnąć dla sobie, natomiast wobec Iranu chce w opinii światowej wytworzyć wrażenie, że został on powstrzymany wbrew własnej woli przed niebezpiecznymi działaniami – czyli zrobić coś, co Izrael zrobił, bombardując w 2007 roku syryjskie obiekty rzekomo mające być fundamentami pod elektrownię (jądrową).
Wybór przez Obamę pierwszego z dwóch pierwszych, pacyfikacyjnych, scenariuszy, mianowicie napaści na Iran, byłby zwyczajnym powrotem do polityki Busha, czy wręcz zaostrzeniem jej. Świadczyłby on o tym, że terrorystycznej postawy Stanów Zjednoczonych, mimo ich rzekomej demokracji i wolności ich mediów, nie da się zmienić w żaden sposób, że nie są tego w stanie uczynić nawet ich obywatele, zmieniając władzę i klimat medialny wokół danej sprawy.
Wybór innego z dwóch pierwszych scenariuszy, sankcji gospodarczych, świadczyłaby o tym, że Stany Zjednoczone co prawda chcą wreszcie zaprzestać szykanowania Iranu pod pretekstem obaw związanych z jego programem atomowym a nawet pozwolić mu częściowo zademonstrować na świecie jego pacyfistyczną postawę, ale jednocześnie chcą go wykończyć gospodarczo.
I ten scenariusz jest najbardziej prawdopodobny. W końcu w całej polityce amerykańskiej chodzi przecież nie tylko o uczynienie muzułmanów bezbronnymi ale też o uczynienie ich zacofanymi, by potem można było mówić o ideach przez nich wyznawanych jako o ideach zacofanej ciemnoty. Państwa Zatoki Perskiej jedyne dochody powinny czerpać z ropy naftowej, aby można je było nazywać naftowymi satrapiami, dlatego próby pozyskiwania przez te państwa energii z najczystszego i najbardziej wydajnego źródła, wiązań w jądrach atomów, są torpedowane i potępiane nie mniej niż wysyłanie przez te państwa w przestrzeń kosmiczną satelitów. Niedługo pewnie posiadanie przez państwa Zatoki Perskiej komputerów (mogących zostać wykorzystanymi w celach militarnych) będzie także zakazane.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW



















