Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
i drugi anioł zatrąbił
dodano 14.03.2009
fragment opowiadania
Widać wiedziały co mówią, i widocznie miały rację. A jego zgubiła chciwość. Ale co to była ta chciwość, czy taka bardzo chciwa? Nie miał co jeść, i chciał opłacić czynsz za pokój,
czy powinien się więc położyć na ulicy i umrzeć tak na zawołanie. I czy to był grzech z jego strony?, czy jedynie głupota i brak szacunku do siebie? Ale jak brzuch jest pusty to różne rzeczy się robi?
Ogólnie rzecz biorąc szok, i nie wiadomo co robić dalej. Sytuacja komiczna, a nawet groteskowa bo kto mu uwierzy w to wszystko? Pracował za darmo przez siedem dni i teraz jeszcze będzie musiał do tego dopłacić tytułem kary dla agencji za niewykonane zlecenie. Pieniędzy nie może odebrać ponieważ podpisał oświadczenie że nie wejdzie na teren obiektu marketu.Czyli to znaczy że ma problem, i jak go może rozwiązać, pierwszą myślą było że zadzwoni do dyrektora o pozwolenie na wejście aby kierownicy działów mogli podpisać jego kartę pracy. Oprócz tego zadzwoni na policję i poprosi policjantów o pomoc aby towarzyszyli mu podczas wejścia. Ale policja ma przecież tyle spraw na głowie, gdzie by się chciała zajmować takimi drobnymi historiami. Może więc związki zawodowe? Zaraz zaraz to przecież świetny pomysł pójdzie do siedziby związków zawodowych i poprosi ich o pomoc prawną. Chodził z ta myślą całe popołudnie i wieczór.
Do czasu kiedy przypomniał sobie że widział na korytarzu marketu niedaleko wejścia na stołówkę i do palarni jakieś zdjęcie na którym widniała fotografia fotografia działaczy związków zawodowych Solidarność bawiących na zaproszenie władz hipermarketu, a konkretnie zobaczył tam roześmianą jak zwykle i zadowoloną z siebie twarz szefa solidarności pana Śniadka. [ czy nie jest aby tak że za pieniądze biedaków bawią się działacze związkowi ?]
I z tego pomysłu zrezygnował więc szybko, oni tez mu nie pomogą. Widział też plakaty z wizyty arcybiskupa łagiewnickiego w markecie, a jakby tego było mało przypomniał sobie o częstych wizytach policjantów w zakładowej stołówce marketu i całkiem świetnie się tam czuli. I bardzo swojsko.
A zaczynało się tak sympatycznie. Najpierw na portierni zobaczył sympatyczną i miłą dziewczynę z ochrony, wydawało mu się też że jest do niego dobrze nastawiona.Również większość ludzi z personelu i kierowników działu wyglądała na sympatycznych i konkretnych ludzi.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW























