Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
DEMOKRACJA - dynamit w rękach ludu
dodano 23.04.2007
Stany Zjednoczone nazwane przez jednego ze swoich prezydentów „najsprawiedliwszym, najbardziej postępowym, najbardziej honorowym i najbardziej oświeconym narodem świata” od ponad 200 lat zaangażowane są w proces „poszerzania granic demokracji".
Retoryka demokratyczna potrzebowała jednak czasu, aby na trwałe rozkwitnąć w języku polityki na najwyższym szczeblu. Z początku jej urok nie wzbudzał zachwytów. Człowiekiem, który dość wcześnie ujawnił sceptyczny stosunek do demagogii demokratycznej Wilsona, był jego własny sekretarz stanu, Robert Lansing, nowojorski prawnik z Wall Street, w tamtym czasie czołowy ekspert w dziedzinie polityki międzynarodowej. Komentując dziwaczne i pełne hipokryzji wypowiedzi swojego prezydenta na temat demokracji, Lansing wyznał: „nie sądzę, że prezydent zdaje sobie sprawę, że trzyma w ręku dynamit. (…) Nie sądzę, że przemyślał to [co mówi na temat demokracji] i w efekcie, obawiam się, że może wywołać eksplozję”. (6)
Z obawy przed eksplozją, retoryki demokratycznej Wilsona nie podejmował już żaden z jego następców. Przez całe lata 30., 40., 50. i do połowy lat 60. tęsknota za Wilsonowskim idealizmem zniknęła z politycznej sceny, a prezydenci nie mówili do narodu o demokracji. Mówili o władzy i jej sile (power politics). Wilson był przez lata obiektem drwin w respektowanych kręgach amerykańskiej elity politycznej. Dean Acheson, uznawany przez wielu za najwybitniejszego sekretarza stanu XX wieku, z ironią odnosił się do Wilsonowskiej koncepcji samostanowienia narodów. Motywy amerykańskiej polityki międzynarodowej, pozbawione Wilsonowskiego idealizmu i bez zbędnych demokratycznych deklaracji ujmował tak: „chcemy dopomóc narodom, które myślą tak samo jak my, aby mogły dalej żyć w sposób, jaki tego pragną”, co - porzucając dyplomatyczną frazeologię - miało ostrzegać, że „nie pozwolimy aby narody, które myślą inaczej niż my, stały nam na drodze”, w czasach, w których interesy amerykańskich korporacji miały zasięg globalny. (7)
George Kennan, jeden z twórców idei zimnej wojny, i jeden z ważniejszych filarów amerykańskiej polityki w XX, wieku w druzgoczący sposób krytykował Wilsona, przestrzegając wielokrotnie przed złem wynikającym z moralizatorstwa w amerykańskiej polityce międzynarodowej. Jego korzeni dopatrywał się właśnie w Wilsonowskim idealizmie. W roku 1948 Kennan trzeźwo doradzał: „Mamy w posiadaniu około 50% wszystkich bogactw świata, a stanowimy zaledwie 6,3% jego populacji. (…) W tej sytuacji nie możemy dopuścić do tego, aby stać się obiektem zazdrości innych czy przyczyną czyjegokolwiek niezadowolenia. Naszym głównym zadaniem w nadchodzącym czasie będzie wypracowanie modelu stosunków międzynarodowych, który umożliwi nam utrzymanie obecnego stanu nierówności. (…) Aby tego dokonać, będziemy musieli uwolnić się od wszelkich sentymentów i marzycielstwa, a naszą uwagę skupić na najważniejszych celach narodowych.” Z tego też powodu „powinniśmy zakończyć rozważania na temat tak mglistych i (…)nierealnych celów jak prawa człowieka, podnoszenie standardu życia i demokratyzacja. Już w niedalekiej przyszłości przyjdzie nam działać w czystych koncepcjach siły. Im mniej zatem utrudniać będziemy sobie życie idealistycznymi sloganami, tym lepiej dla nas samych.” (8)
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW




















