Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Areva, Niger i Tuaregowie: Krwawy uran w Polsce?
dodano 02.03.2011
O kopalniach uranu w Nigrze, łamaniu praw człowieka oraz bezkarności koncernu Areva, który już niebawem może wziąć czynny udział w budowie pierwszej polskiej elektrowni atomowej.
Pomimo głębokiej zależności od przedsiębiorstwa, Almoustapha Alhacen postanowił wałczyć ze szkodami związanymi z wydobyciem uranu. Po tym gdy w 1999 r. zmarł Mamadou Taoka, jeden z jego współpracowników, poprosił personel szpitala o podanie przyczyny tajemniczych zgonów. Lekarze powiedzieli, że powodem jest AIDS, ale Alhacenowi wydało się to podejrzane, ponieważ Niger ma małą częstotliwość występowania tego schorzenia. Wątpliwości wzbudził również fakt, że szpital – jak niemal wszystko w Arlit - także stanowi własność Arevy. Właśnie wtedy w 2000 roku, Alhacen postanowił założyć organizację Aghirin Man, zajmującą się prawami lokalnych społeczności oraz ochroną środowiska. Siedziba organizacji mieści się w Arlit, w dwupokojowym biurze obok sklepu krawca. Austriacka para należąca do grona przyjaciół Alhacena, wspomogła organizacje dwoma, starymi komputerami.
Alhacen zwraca uwagę na to, że wcześniej, w okręgu Arlit (region Agadez) żyło wiele dzikich zwierząt, nie brakowało drzew oraz drobnych form rolnictwa. Wszystko zmieniło się gdy pojawiły się kopalnie. Między 1969 a 2009 rokiem Areva wydobyła w Nigrze 100 tysięcy ton uranu pozostawiając za sobą ogrom zniszczenia. Pierwotne formy przyrodnicze uległy skurczeniu a ludność została wystawiona na wszystkie konsekwencje związane z wydobyciem uranu. Odpady po wydobyciu tego surowca zawierają nawet 85% pierwotnego promieniowania, w tym rad i tor. Niebezpieczne związki leżą odkryte, narażone na wiatr pustyni. Niedaleko ich składowania mieszkańcy hodują sałatę i pomidory. Jakość wody ulega degradacji, jej skażenie grozi takimi chorobami jak choćby tyfus.
Pierwszymi ofiarami kopalń stali się pracownicy pierwszego frontu. Już od początku lat 1990-tych zaczęto odnotowywać zwiększoną ilość zgonów wśród górników. Inspekcja sanitarna działa tu poprawnie dopiero od 2007 roku. Alhacen przywołuje szereg przypadków w których diagnoza postawiona w lokalnym szpitalu należącym do Arevy, zupełnie mijała się z prawdą. U jednego z pracowników cierpiącego na przewlekły kaszel wykryto cukrzycę po czym odesłano go do domu. Dopiero wizyta w większym szpitalu w Agadez potwierdziła zaawansowane stadium raka płuc. Jednym z najlepiej udokumentowanych przypadków jest sprawa francuskiego obywatela Serge Venela, który pracował w Akokan przez siedem lat. Pierwsza fala kaszlu zaczęła mu dokuczać w okresie Bożego Narodzenia 2008. Następnie stracił na wadze 13 kg. W marcu udał się na badanie płuc. Lekarz zapytał go czy jest palaczem. Pacjent odpowiedział, że nie pali już od 25 lat. Serge Venel zmarł na raka, cztery miesiące później, 31 lipca 2009 roku. Córka Venela, Peggy, domaga się aby choroba, która dotknęła jej ojca została uznana za zawodową. Peggy Venel twierdzi, że nie potrafi zrozumieć tego, jak Areva mogła to zrobić a teraz jakby tego było mało, umywa ręce. Adwokat pani Venel oświadczył, że to może być pierwszy przypadek w Nigrze w którym rak płuc zostanie rozpoznany jako choroba zawodowa.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW



















