Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Muzyczny rok 2007
dodano 22.12.2007
Nie jest źle z muzyką. Ten rok był tego przykładem. Oto podsumowanie tego co dobre i złe w 2007 r. Uprzedzam, będzie subiektywnie.
8. Kobety – Amnestia
Grzegorz Nawrocki rozpędził poprzedni skład Kobiet i powołał do życia inny twór pod tym samym szyldem. Płytą „Amnestia” udowodnił, że polski pop może być zabawnie mądry i mądry zabawnie. Nie musi rościć żadnych pretensji do tego co się dzieje na Zachodzie, może mieć własny, odrębny wizerunek. Szczególnie upodobałem sobie „Pink pigułkę”.
9. Tomek Makowiecki – Ostatnie Wspólne Zdjęcie
Smutny młokos nagrał swoją najlepszą płytę. Tym albumem definitywnie przekreślił swój „idoli” wizerunek i zamienił go na szlachetny smutek. Duża w tym zasługa producenta płyty, którym był Daniel Bloom. Ładne melodie, dobre teksty, nastolatki raczej piszczeć nie będą. Makowiecki nabiera ciekawych rysów, mam nadzieję, że to dopiero początek.
10. L.U.C And Rah – Homoxymoronomatura
Mroczna płyta, której tytuł ciężko wymówić, nie mówiąc już o zapamiętaniu. Z resztą w tym zakresie mamy powtórkę z rozrywki z pierwszej płyty. Tym razem L.U.C. (Kanał Audytywny) wziął do pomocy Rah`a (m.in. Paktofonika). Obaj się idealnie uzupełniają. Snują swoją, dość przedziwną wizję świata. Takie płyty to wielka rzadkość nie tylko w Polsce, ale i na Świecie.
Do dna:
Anna Maria Jopek – ID
To miało być wydarzenie na skalę światową. Prawdziwa bomba. A jest, cytując klasyka: „przemoknięty kapiszon”. Skład światowy, ale muzyka… przykrość mi sprawiła wielką. Nudna, zachowawcza, bez iskry spontaniczności. Tym razem teksty są tak banalne i patetyczne, że można dostać niestrawności. Anno Mario Jopek wracaj do rzeczywistości, przypomnij sobie czasy płyty „Farat” – nie trwoń potencjału.
Raz, Dwa, Trzy – Młynarski
Ubóstwiam Raz, Dwa, Trzy, tym trudniej pisać mi te słowa. Coś się chyba zmieniło, nie chcę snuć podejrzeń o tani koniunkturalizm, ale ta płyta nijak ma się do kapitalnie zagranych i zaśpiewanych piosenek Agnieszki Osieckiej. Niby recepta ta sama, ale efekt dużo, dużo gorszy. Duże rozczarowanie.
Mosqitoo - Black Electro
Druga płyta jednego z zespołów ze stajni Kayax`u. Znowu mnie nie przekonali. Tym razem kopiują to co się działo w połowie lat 90 w Wielkiej Brytanii na parkietach. Ta płyta ukazuje się o dekadę za późno. Nie jest oryginalna, jest wtórna i to jest przykre.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW



















