Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
„Wyzwolenie”
dodano 26.04.2010
Czy faktycznie kobiety były przez wieki ciemiężone? Czy w celu zmiany tej sytuacji podejmowały morderczą walkę, na którą patriarchat odpowiadał agresją i opresją?A może wręcz przeciwnie.
Dzieje się tak z powodu odmienności różnic płciowych do innych różnic występujących między grupami ludzi. Różnica płciowa w przeciwieństwie do różnic klasowych, rasowych czy religijnych nie powoduje tak ostrych konfliktów, gdyż nie jest dziedziczona, a w związku z tym biologicznie nie mamy żadnych predyspozycji do zwalczania grupy, do której należą osoby o odmiennej płci. Będąc murzynem, robotnikiem, baptystą uczynię moje dzieci (przynajmniej w połowie) murzynami a najpewniej też baptystami i robotnikami; dlatego opłaca mi się walczyć o status tych grup i przeciwko statusowi innych grup: białych, mieszczan, katolików. Ale moje dzieci mogą być zarówno synami jak i córkami. Biologicznie nie jestem więc predysponowany do walki o status mężczyzn. Z biologicznego punktu widzenia była by to walka równie bezsensowna, jak z politycznego punktu widzenia byłaby bezsensowną walka młodych o podniesienie statusu młodzieży: zanim dobiegłaby końca, walczący należeliby już do innej grupy wiekowej (co innego walka starych, emerytów itd. o swoje przywileje).
Podobnie jak moi potomkowie będą obojga płci tak ja synem jestem zarówno mojego ojca jak i mojej matki. Przeraża mnie więc, kiedy gówniary na różnych forach żądają dla siebie zadośćuczynienia za lata podobno (załóżmy, że faktycznie) wyrządzanych kobietom krzywd, podczas gdy te rzekome krzywdy w żadnej mierze nie dotyczyły ich ani nawet nie dotyczyły ich przodków bardziej niż przodków któregokolwiek mężczyzny (czemu spadkobierczyniami krzywd mojej prababci zamiast mnie miałaby być jakaś smarkula?).
Poza tym, że moi potomkowie będą a moi przodkowie byli i są płci obojga, również w rodzinie mam zarówno braci jak i siostry, kuzynów jak i kuzynki, wujków jak i ciotki. Nigdy więc nie zaakceptowałbym praktyk społecznych czy politycznych korzystnych dla mnie, ale jednocześnie takich, które krzywdziłyby połowę mojej rodziny.
Co więcej, ja jako mężczyzna potrzebuję kobiety, a kobieta jako kobieta potrzebuje mężczyzny (znacznie bardziej niż, jak głosi feministyczne hasło, „ryba roweru”), nie rywalizujemy więc o nic, ale staramy się wspierać w budowie wspólnego dzieła, rodziny, domu, wychowania dzieci. Kochamy się wzajemnie a nie nienawidzimy, rywalizujemy natomiast z osobami tej samej płci a nie odmiennej.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW



















