Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Warszawskie Łazienki w poezji i prozie
dodano 13.12.2007
Założenie parkowe i cały zespół architektoniczny łazienek pozostaje po dzień dzisiejszy po królu Stanisławie Auguście Poniatowskim, którego kultura estetyczna wycisnęła tu niezatarte piętno.
Tworzy się zawsze w wysiłku, w napięciu intelektualnym, moralnym, uczuciowym. „Stwarzanie wielkiej kultury – unosi się patosem Trzebiński – kosztuje. Kultura rodzi się w bólu i bohaterstwie. Tego nie wiedzą ci, którzy znają kulturę od strony widowni. Po scenie, na której rozgrywa się kultura, rozrzucone są gwoździe i szkło rozbite. Każdy krok rani do krwi. To nic. Ja mogę cierpieć i nie powiem nigdy, że to jest kara za cokolwiek – to jest twardość stwarzania, to jest realizm w kulturze.”
Żyje intensywnie, w ciągłym napięciu. Jest mu ciężko. Nie może sprostać sytuacji. I o tym pisze. Tego nie ukrywa ani nie pomniejsza. Czuje się odpowiedzialny przed Bogiem i historią. Każdego dnia zdaje przed nimi rachunek. Rachunek z pomyłek, błędów, niedorastania. Zadania, które sobie nałożył wobec Ruchu, zadania intelektualne, etyczne, artystyczne, przerastały możliwości jednostki, każdej jednostki. Chciał być „służbą i ideą. Mogącą i muszącą kształtować ludzi” i w goryczy odrzucenia przez współtowarzyszy walki przeżywa dramat osobistej porażki. „Ale wierzę – broni się – że każdy dzień tej miniatury piekła, każdy dzień tego upartego psucia mi roboty, każdy dzień wrogości, jaką znoszę wśród swoich własnych ludzi, każdy z tych dni przełamany przeze mnie dzisiaj – da jakiś wynik. Zwycięża i triumfuje – upór ludzki.” Wola ciągłego poprawiania i ulepszania tego, co jest ułomne i niedoskonałe.
„Pamiętnik” w pewnym momencie zmienia się w modlitewnik. Jest wołaniem o świadka naszych cierpień, zmarnowanych ambicji, urażonej pychy. A któż bardziej niż Bóg może być wiarygodnym świadkiem ludzkich dramatów, porażającej samotności i niespełnienia.
„Dałeś mi ciężkie życie, Ty, który dajesz człowiekowi jego los. Dałeś mi najcięższe, jakie znieść mógłbym. Stale to się waży we mnie i czuję, że żyję na krawędzi możliwości.
Nie miej mi – Boże – za złe, jeżeli nie wytrzymam tego.”
Jest przygotowany na przyjęcie śmierci i równocześnie prosi Boga, aby ta śmierć nie przychodziła. Bo strasznie byłoby odejść nie dokonawszy prac rozpoczętych z przyjaciółmi. Ma do końca jedno pragnienie: pokochania kogoś naprawdę wielkim uczuciem. Bo tylko miłość do konkretnego człowieka mogłaby nadać sens jego egzystencji. Usprawiedliwić ją i ocalić od banalności. Anna nr 2, z którą dużo rozmawia na kartach „Pamiętnika”, zdaje się być tą nadzieją na ocalenie. Złudną zresztą, jak wynika z zapisu pamiętnikarskiego. „Pisarz, artysta – kończy swój „Pamiętnik” Trzebiński – musi mieć dużo samotności, aby tworzyć. Samotności albo chłodu. Ciepło zabija twórcę w człowieku, ostry kontur świata rozmazuje w źrenicach.”
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW






















