Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Chiny w przemysłowym świecie przemocy
dodano 09.11.2008
„Umiejętność” banalizowania przemocy przemysłowej jest głównym narzędziem warsztatu współczesnej inteligencji. Dzięki rozwojowi public relations industrializm nauczono nas oglądać w świetle fajerwerków i na wyretuszowanej fotografii.
Przyznajmy, że dla większości z nas polityka jest rzeczą trudną do ogarnięcia zmysłami. Jest tak przede wszystkim dlatego, że najbardziej dochodowe przedsięwzięcie bankowe, polegające na finansowaniu dwóch stron konfliktu, nazywane jest przez współczesnych ekspertów politycznych „teorią spiskową”, a o spiskach w kulturze przemysłowej nam, prostym ludziom, dyskutować jeszcze nie wolno. Odłóżmy więc posłusznie na bok
tę plątaninę kłamstw najwspanialszego kapitalisty i filantropa XX wieku i …let’s talk business ’cos „a dollar is always a dollar”, jak mówią Amerykanie. A to przynajmniej
ma dla nas zrozumiały sens.
Zainteresowanie Stanów Zjednoczonych regionem Azji Południowo-Wschodniej tłumaczą zasoby ropy naftowej, odkryte w Morzu Południowochińskim – pisał Peter Dale Scott. Jednym z najbardziej aktywnych lobbystów, nawołujących za eskalacją militarną w tym regionie, był William Henderson, członek prowojennej organizacji American Friends
of Vietnam i równocześnie doradca Socony Oil (czyli Standard Oil of New York przekształconego później w Mobil), głównego inwestora naftowego w Indonezji. Inwazja USA na Kambodżę i masakra tego kraju, rozpoczęta w 1969 r. bestialskim atakiem bombowców B-52, w operacji Menu, umożliwiły rozpoczęcie eksploracji naftowej
i w konsekwencji zdobycie przez Union Oil of California (obecnie Unocal) tzw. koncesji
na eksploatację wszystkich lądowych i znacznej część morskich złóż ropy naftowej w tym kraju. (5) Tak wygląda walka z komunizmem no i tak rzecz jasna działa nasz tzw. „wolny rynek”, w którym przemysł podobno nie lubi interwencji państwa.
Tragiczna historia Kambodży, będącej przerażającą ofiarą ery przemysłowej zasługuje
na szczególną uwagę nie tylko ze względu na okrucieństwa, ale również na kłamstwo, jakie zachodnia prasa zdołała na ten temat wykreować. Swego czasu, wypowiadający
się na ten temat publicznie, Noam Chomsky okrzykiwany był (również po latach na łamach magazynu „Wprost”) mianem osoby, która „zaprzecza zbrodniom Pol Pota”,
(o tym szerzej w przypisie*). Oświadczenie eksperta amerykańskiej geostrategii i wielkiego strażnika „globalnych interesów Stanów Zjednoczonych”, a jednocześnie prawej ręki Davida Rockefellera, Zbigniewa Brzezińskiego, który wyjawił otwarcie w roku 1979, że osobiście „zabiegał w Chinach o wspieranie Pol Pota” i „zachęcał Tajlandię do popierania [Czerwonych Khmerów]” – nie wywołało publicznej dyskusji
w masmediach. I prawdę mówiąc nie ma się czemu dziwić. Taka jest nasza tradycja
i stosunek do przemocy, dokonywanej w interesie przemysłowego establishmentu,
czyli w interesie naszego „rozwoju”.(6)
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW




















