Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Uważajcie nawet na kota w butach!
dodano 18.05.2009
Pierwszy sławny rzut butem odbył się w Iraku i obuwie było mierzone nie tyle na stopę schodzącego z firmamentu prezydenta G.W. Busha, lecz było plasowane w cokolwiek wyższe partie ciała przywódcy USA.
Może będziemy obrzucać według branż? Kaloszami obrzucimy sędziów, a to piłkarskich (zwłaszcza tych skorumpowanych), a to sędziów z poważniejszej półki (tych od Temidy)? Podczas defilad, zwłaszcza z udziałem wojsk desantowych, należy mieć baczenie na lecące z nieba desanty, czyli na czarne sznurowane buty z wysoką cholewką z plastykowymi wkładkami. Część użytkowników narzeka na dyskomfort, zatem zrzut desantów w kierunku ważnych widzów wcale nie musi oznaczać zamachu - całkiem możliwe, że spadochroniarze wyzwalają się właśnie z ucisku niewygodnych buciorów.
Okazuje się, że najbardziej wywrotowe (również podczas człapania w nich) są saboty (drewniaki). Otóż podczas rewolucji przemysłowej, zbuntowani wyrobnicy używali twardych sabotów do niszczenia maszyn i stąd pojęcie... "sabotaż". Oba te słowa są pochodzenia francuskiego. Naród posługujący się elegancką mową ma wielki wkład w rewolucyjne idee, przy czym akurat nie stopy w butach były w centrum zainteresowań ludu, jeśli idzie o skracanie władców i wyzyskiwaczy, lecz rejony ciała leżące na antypodach pięt. Sprawa ruszyła całkiem ostro po wdrożeniu interesującego urządzenia, które zostało skonstruowane przy twórczym udziale chirurga Józefa Guillotina. Facet zastąpił szereg drobnych skalpeli (ratujących życie) jednym solidnym mechanicznym tasakiem (kończącym żywot) i onże wpisuje się na listę lekarzy, którzy sprzeniewierzyli się etyce Hipokratesa, zatem powinien chyba otrzymać ekskomunikę...
Sandałek nie jest dobrym środkiem do zdobycia sławy, bowiem napastnik może nieporadnie zaplątać się w paseczki podczas początkowej fazy rzutu. No i rzeźbiarz miałby raczej trudności z odwzorowaniem takiego obuwia (chyba że pomógłby mu w tym kowal), gdyby społeczeństwo zechciało ufundować pomnika z wielką podobiznę sandała. Noszenie skarpet do sandałów jest uznawane za uchybienie, zatem jeśli skarpetkowo-sandałowy zamachowiec jednak by chybił, to miałby na koncie dwa uchyby, w tym jedną gafę w etykiecie...
Swego czasu dużą furorę w dawnym śródziemnomorskim imperium zrobiło obuwie noszone przez rzymskich legionistów - rodzaj sandałów zwanych po łacinie 'caligae' (l.poj. 'caliga'). Były skrojone lustrzanie (z uwzględnieniem różnic pomiędzy obiema stopami), co było w owych czasach jeszcze nietypowe. Jeden z najgorszych rzymskich cesarzy, Kaligula, otrzymał (już za młodu) przydomek Caligula (Bucik) i był traktowany jako maskotka armii. Kiedy wódz dorósł, imię Kaligula budziło wielki postrach; cesarz szaleniec był nieobliczalny - miał coś z głową (prawdopodobnie choroba mózgu). Być może to on (jako wojskowy i nazewniczo związany z obuwnictwem) położył podwaliny pod nowe znaczenie 'trep'. Jeśli armijne trepy (dostojniej 'trepowie', także 'trepi') będą obrzucać się trepami, to może dojść nawet do puczu.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW






















