Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Zmiany. Jak odstawić niemal półtoraroczne dziecko od piersi?
dodano 08.07.2008
O tym jak trudno przeciąć pępowinę. Dla matek karmiących. Wyłącznie! Proszę posłuchać i nie skarżyć, że nie ostrzegałam.
DZIEŃ CZWARTY. Środa.
Ufff.... noc przepełza jak i poprzednia. No to chyba już po wielkim kryzysie, który mógł nastąpić ale go nie ma. A jak długo pozostanie nam głaskanie i utulanie, chciałabym kogoś mądrego zapytać, ale kogo?
UWAGA! Wielka próba. Ranek, dzień czwarty.
Z poważną miną, po 6-stej rano, drepcę do kuchni z zamiarem przygotowania mikstury, a fe! Z każdym krokiem zmieniam zdanie: ‘Dodam paszy. Nie, nie dodam. Mleko się zmarnuje, nie wypije. To niech się zmarnuje, czas próby trwa. Dodam.’ Mleko naturalne w ilości 90 ml już w butelce. Nie myślę o tym co robię, bo ze zbrodnią kojarzy mi się cała ta operacja. Niby machinalnie, gotuję wodę, odmierzam 30 ml, wsypuję paszę, mieszam i dodaję do porcji już odciągniętego mleka. Wącham. Jest źle. Oj, źle. Szybko pocieszam się, że nie aż TAK źle. Idę do sypialni szybkim krokiem, gdzie Te próbuje utulić miauczącego Jasia o bliskość matki. Idę szybko, żeby się nie rozmyślić, nie wylać, nie zwariować. Jaś odstawia ten sam cyrk co zawsze, 2 zgłoski protestu i... pije. Pije i patrzy na mnie, leniwie mrugając oczami. Kiedy poziom mleka dosięga zera, Jaś wyciąga smoka z ust, patrzy z niedowierzaniem na pusty brzuch butelki i... płacze! A ja cieszę się jak wariat: Wypił! Wypił! Wypił!
Resume.
Od czasu zastopowania nocnych karmień, Jesień zdublował swój apetyt na dorosłe jedzenie. Wcina ilości niepojęte! Pakuje do ust duże porcje jajecznicy, chleba, ogórków, jabłek, ryżu, zupy po zupie, i ciastka po tych zupach i jeszcze pije i sok i wodę i herbatę i nawet kawy mu się zachciewa.
Trudno uwierzyć, że moje piersi, skąd innąd, niewielkich rozmiarów, produkują płyn tak energetyczny. Kiedy jeszcze raz usłyszę, że pokarm matki po roku jest bezwartościowy, to każę temu komuś spróbować! Bezwartościowe to są parówki, o!
I jeszcze jedno. Tęsknię za karmieniem. Jak za kimś ukochanym, kto nagle pokazał figę i odszedł. Ściska mnie w brzuchu wspomnienie Jasiowych ust pijących mleko, jego oczy, ufność i bliskość. No, ryczeć się chce. Kiedy wybudził się z płaczem z popołudniowej drzemki, płakał jeszcze bardziej kiedy zrozumiał, że go tylko przytulam do piersi, że już jej nie dostanie. Płakać mi się chciało razem z nim. Ee.
Wieczór.
Jako że dziś mamy świętować 3cią rocznicę naszego małżeństwa, w sukurs przychodzi niania. Jasia kąpiemy razem, wygłupiamy się we czwórkę, że niby wszystko jest jak zwykle, że mama i tata wcale nie wychodzą i nie zostawiają maluszka pod opieką różnie_lubianej_niani.
W piżamce, po wypiciu całej butli, Jasio zostaje w sypialni z ‘ciocią’. Wychodzimy szybko, żeby nie słyszeć wołań o pomoc. Wracam o 23ciej, cisza wita mnie na schodach, w mieszkaniu, w pokoju: śpi! Zasnął 20 minut po naszym wyjściu i tak do tej pory suśli. Uśmiech zakwita we mnie. Czy może być lepiej?
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW



















