Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
POLITYCZNO-SEKSUALNE REFLEKSJE POWIELKANOCNE
dodano 25.03.2008
Poświąteczny tydzień wyjaśni zapewne, czy Zajączek przyniósł polskim politykom w prezencie zdrowy rozsądek w kwestii ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Na razie jednak polityczny, bitewny tumult wciąż trwa -
Jest jeszcze aspekt religijny i moralny całej sprawy. Argumenty, nazwijmy je religijne, zakwestionować najłatwiej: żyjemy w państwie świeckim, to znaczy takim, w którym zasady życia społecznego, czy rodzinnego, wynikające z religii nie mogą obowiązywać wprost i wszystkich, dopóki nie staną się obowiązującymi aktami prawnymi, zgodnymi z konstytucją, która jednak gwarantuje wolność wyznawania - lub nie, dowolnej religii i zakazuje wszelkiej dyskryminacji, również w związku preferencjami seksualnymi.
Także argument obrazy moralności okazuje się niezbyt mocny, jeżeli chwilę pomyślimy, jakie rodziny homoseksualne mogłyby wychowywać dzieci. Warto to zrobić, by przestać sobie wyobrażać takie rodziny wyłącznie jako związki podstarzałych "pederastów" adoptujących niewinne sierotki, by je wykorzystywać seksualnie. Tymczasem może być przecież tak, że dzieci wychowywane w takich rodzinach będą dziećmi naturalnymi, pochodzącymi z wcześniejszych, nieudanych małżeństw heteroseksualnych jednego z partnerów, lub jednej z partnerek. Jeżeli jednak miałyby to być dzieci adoptowane, to istnieje przecież cała procedura adopcji, podczas której można każdą rodzinę adoptująca "prześwietlić'" i wyjaśnić motywy jej decyzji. Nic nie stoi na przeszkodzie, by pary homoseksualne były sprawdzane szczególnie dokładnie. No i wreszcie, gdyby po adopcji wyszły jednak na jaw jej niecne motywy, to są na to także odpowiednie paragrafy i procedury prawne, sądowe, oraz karne, działające w takich przypadkach, niezależnie od charakteru rodziny.
Wróćmy teraz do początku tych wywodów i politycznego wymiaru sprawy - bitwy o dodatkowe gwarancje przy ratyfikacji traktatu.. Na podstawie zaprezentowanej analizy argumentów można by powiedzieć, że w przypadku dodatkowych gwarancji nie uznania europejskiej karty praw podstawowych (która zrównuje prawa rodzin hetero i homoseksualnych), PiS walczy o niesłuszną sprawę. Pozostaję jednak daleki od takiego stwierdzenia, ponieważ niezależnie od jakiejkolwiek racjonalnej analizy argumentów, mamy w tej sprawie do czynienia z takim jaki jest stanem świadomości społecznej, w takim - jakie aktualnie jest - polskim społeczeństwie. A w społeczeństwie króluje bardzo mocno stereotyp "pederastów" adoptujących dzieci by je wykorzystywać seksualnie i brak refleksji, że tak nie musi być. Zaś walka ze stereotypami ma to do siebie, że by była skuteczna, wymaga wielkiej odwagi, cierpliwości i konsekwencji,. Tak więc niezależnie od tego, jak się zakończy spór, PiS robi Platformie przysługę, uświadamiając, że ewentualny zamiar szybkiego wprowadzenia do Polski europejskiej karty praw podstawowych tylnymi drzwiami (do czego Platforma zdawała się przymierzać) - jest ryzykowny. Kiedyś pewnie trzeba będzie to zrobić, ale na pewno nie warto się spieszyć, zamiast tego lepiej pracować nad zmianą świadomości Polaków w tych tematach.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW



















