Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Reformacja Oświatowa
dodano 13.10.2007
Nam nie trzeba kolejnej reformy systemu edukacji. Nam trzeba jego reformacji. Poniższe zostało przyjęte w lipcu br. do jednej z naszych gazet ogólnopolskich, acz nie doczekało się publikacji, dlatego wysyłam tu.
Dzieci i młodzieży w wieku szkolnym jest w Polsce ok. sześć i pół miliona, a wliczając zerówki i przedszkola ponad siedem i pół miliona. Kilka procent dzieci uczęszcza do szkół niepublicznych. Wg. danych GUS osób zatrudnionych w państwowej oświacie mamy ok. miliona, a przeciętny zarobek brutto to ok 3 tys złotych na miesiąc. Nie wiem jak to GUS liczy i mam nadzieję, że nie uśrednia zarobków dzieląc ogólne nakłady z budżetu państwa na oświatę przez liczbę pracowników związanych z tą branżą (w tym kuratoria, WOMy CODNy, OKE, itp). Oczywiście inaczej zarabia stażystka na pół etatu, a inaczej nauczyciel dyplomowany z nadgodzinami i stażem np. 20 lat. Pensja tego drugiego nie jest taka zła, ale ta pierwsza nie ma motywacji finansowej, by zostać w tym zawodzie, w którym nb. nie ma dodatków za szkodliwość, a powinny być.
Subwencja oświatowa państwa wynosi ok. 29 miliardów złotych i pokrywa ona wydatki miast i gmin na oświatę w różnym stopniu: np. w małej gminie, gdzie uczę jest to ok. 90%, zaś wg budżetu miasta Krakowa, subwencja oświatowa to ok. 400 mln zł przy wydatkach przekraczających grubo 600 mln. Są jeszcze subwencje na cele oświatowe dla wojewodów. W sumie, szacuję, że subwencja oświatowa pokrywa około 80 % wydatków na oświatę publiczną, a nie liczę składek na komitet rodzicielski, zakupu pomocy dydaktycznych i mundurków, funduszy z grantów państwowych, czy projektów unijnych, ani wpłat rodzin na cele wycieczek szkolnych. Poruszamy się więc zapewne w granicach kwoty 40 miliardów złotych wydawanych z budżetów państwa i samorządów oraz funduszów zewnętrznych na państwową oświatę i refundacje szkołom społecznym rocznie. To ok. 10-11 mld euro rocznie. Jak już wyżej wspomniałem, kwotę tę należy podnieść o dodatkowe 2 mld euro w najbliższych latach ze środków Unii.
Załóżmy zatem, że dysponujemy 47 mld zł rocznie, zaś dodatkowe 3 mld wysupłują rodzice (ok. 400 zł rocznie na dziecko płacą na komitet, biwaki, wycieczki, książki i mundurki x ok. 7.5 mln dzieci). Zgódźmy się, że ten milion osób zatrudnionych w oświacie powinni w ok. 95% stanowić nauczyciele, a pobory ich powinny stanowić nie mniej niż 90% ogólnych nakładów. Czyż jest zatem rzeczą niemożliwą, by w danym momencie każdy spośród zatrudnionych nauczycieli opiekował się ok. siedmiorgiem dzieci (powinno być 8, lecz średnio jedno będzie nieobecne). Czy jest też niemożliwe, by nauczyciel ten, po przekalkulowaniu w/w cyfr, zarabiał ok. 47 400 rocznie, a więc średnio ok. 4 tys miesięcznie? I co, nie byłoby dobrze?
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW





















