Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Stalkowanie i obsesje
dodano 06.10.2010
Jak już ktoś Temidzie wskaże ciebie palcem, to masz latami ciągnące się procesy.
Cały kłopot tkwi bowiem w tym, że to pisarka uznała (oraz parę osób ją w tym utwierdziło i - być może - przekonało do wytoczenia procesu), że ów pechowiec miał drugie konto, z którego ją obrażał. Zatem ona (i oni) jest przekonana (a nawet PEWNA), że on ją obrażał. Ma na to dość skomplikowane ("dedukcyjne" - jak pisze) dowody, z których wywiodła tę pewność. Natomiast tenże domniemamy stalker WIE, że nie korzystał z drugiego konta. Jeśli ona ma rację, to sprawa jest oczywista - można rozpatrywać stalkowanie w tym przypadku, jednak Ministerstwo Sprawiedliwości (i sądy) muszą wziąć pod uwagę drugą opcję - a co, jeśli ów facet mówi prawdę, czyli miał tylko jedno konto, zaś pisarka go publicznie pomówiła (i czyni to do dzisiaj a ponadto jednak sfałszowała podpis)? Co wówczas? Pisarka macha adminom wyrokiem z orłem w koronie, aby kasować artykuły sfrustrowanego felietonisty, zaś ów gościu pisuje kolejne teksty na jej temat, podkreślając, że zaprzestanie, jeśli ona go publicznie przeprosi za pomówienia i za fałszerstwo. Obie strony nie doszły do porozumienia podczas mediacji, bowiem pisarka chce również przeprosin, gdyż nadal jest przekonana, że ten facet ją obrażał z innego konta.
Przypadek owej trójmiejskiej pary jest to o tyle ciekawy, że należy nim zainteresować Ministerstwo Sprawiedliwości, aby w ustalaniu definicji i przepisów o stalkowaniu uwzględniono choćby takie pomyłki (a jest to już rzeczywista pomyłka sądowa, nie jakaś wymyślona!).
Jeśli niektórzy Niemcy (choćby zawzięta Niemka urodzona w okupowanej podgdyńskiej Rumi) uważają, że zostali niesłusznie przegonieni z pewnego obszaru, na którym gloryfikowali (albo ich ojcowie i matki) rasizm i masowo mordowali (wg nich) podludzi, to owi (już teraz formalnie nasi unijni sojusznicy) przyjaciele mogą uznać każdy artykuł dopiekający narodowi niemieckiemu (dawnym nazistom i obecnie wojującym wysiedleńcom oraz ich potomkom) za przejaw... stalkowania. No to spodziewajmy się teraz masowych pozwów przeciwko polskim mediom (także pisarzom, reżyserom), które natrętnie piętnują zachowania nazistów w swych artykułach (także w powieściach i filmach). Przecież to (wg wielu Niemców) można uznać za państwowe (a nawet międzynarodowe) stalkowanie!
Pisarka (oraz Niemcy najeżdżający Słowian) przejawia obsesję (określenie bardziej znane niż "stalkowanie") agresywną. Pomawiany przez nią facet (oraz rodacy przeganiający okupantów) również przejawia obsesję, ale obronną. Obsesja zatem nie jest równa obsesji; należy rozpatrywać przynajmniej dwa terminy - "obsesja agresywna" (ofensywna) oraz "obsesja obronna" (defensywna).
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW






















