Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Młotkiem w nacjonalizm
dodano 09.04.2010
Nie potrzeba być żadnym filozofem ani politologiem, żeby dostrzec, jaki niszczący wpływ na relacje międzynarodowe ma nacjonalizm. Wystarczy nawet ogólna wiedza historyczna oraz umiejętność wyciągania wniosków ze znanych faktów...
Zdawałoby się, że katastrofalne skutki wojny powinny były przemówić wszystkim decydentom politycznym do rozumu. Część z nich (akurat ta stojąca u steru państw zwycięskiej koalicji) wykazała wolę utworzenia trwałego i w miarę sprawiedliwego układu politycznego w Europie (i również poza jej obrzeżami). W ten sposób powstał Traktat Wersalski i mająca strzec przestrzegania jego litery Liga Narodów. Szybko się jednak okazało (20 lat to chyba niedużo), że dobre intencje to za mało, żeby ustrzec świat przed kolejną rzeźnią, zwłaszcza że państwa-decydenci same średnio kwapiły się do wyrzeczeń i zrzucenia swojego imperialnego balastu (kolonii – jakby ktoś nie wiedział).
W latach gospodarczego kryzysu ideologie nacjonalistyczne odżyły na nowo. Przywódcy państw pokonanych w poprzedniej wojnie pragnęli rewanżu i ustalenia globalnego porządku na swoją modłę (Włosi co prawda należeli do bloku zwycięskiego, jednak ponieśli olbrzymie straty w ludziach i mieniu, wobec czego nie byli ukontentowani formalnym zwycięstwem). Nie tylko w Europie, ale i na rubieżach Azji nacjonalizm połączony z militaryzmem (te dwie rzeczy się ze sobą „kleją” dosyć często) prowadził ku wojnie. Japończycy ostrzyli ząbki na bogate w surowce regiony Chin oraz liczne wyspy na Pacyfiku. Jak przebiegała wojna i jakie były jej skutki – to zagadnienie wykracza poza ramy mojego tekstu.
Jednak wniosek z ostatniej dziejowej zawieruchy jest prosty i jak widać – w połowie XX wieku – urzędujący przywódcy światowi zdali sobie wreszcie sprawę z faktu, że jedynym możliwym rozwiązaniem dla świata jest pokojowa współpraca między państwami (nawet kosztem partykularnych interesów danego państwa). Co prawda nie od razu wszystko zadziałało tak jak powinno, gdyż pojawiła się rywalizacja między blokiem komunistycznym a blokiem państw NATO, ale to już zupełnie inna bajka: tekst jest o nacjonalizmie. Nie zapominajmy, że liderzy tych dwóch przeciwstawnych „światów” byli jednak w stanie porozumieć się w Jałcie, a później współpracować w ramach ONZ. Tymczasem w samej Europie zaroiło się od nowych państw. Stare wzorce mocarstwowe odeszły przynajmniej tutaj do historii, ale nacjonalizm w niektórych regionach (na przykład na Bałkanach) jeszcze niedawno zbierał krwawe żniwa. To tyle na dzisiaj mojej demagogii.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW



















