Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Piractwo
dodano 09.11.2009
Środowe porwanie polskich marynarzy daje przyczynek nie tylko do bezpośredniej krytyki wasalnego stosunku państw zachodnich wobec Izraela ale też do mniej bezpośrednich rozważań na temat Irańskiej energetyki jądrowej.
Możliwości USA na Bliskim Wschodzie w sytuacji zagrożenia Izraela
No właśnie, ale żeby to nastąpiło najpierw musiałaby nastąpić owa "demaskatorska" kampania "uświadamiająca", o którą obecnie łatwo, gdyż każde działanie osłabiające kraje Bliskiego Wschodu jest na korzyść Izraela i jedynie interesy pozostałych 98,3% amerykanów sprawiają, że USA stara się o jakiekolwiek sojusze na Bliskim Wschodzie a nie toczy tam większej ilości wojen totalnych. Ale o tego typu kampanię nie byłoby wcale łatwo, nawet gdyby była ona w interesie wszystkich amerykanów (ceny surowców by podskoczyły) czy ich części (jakieś "prawa człowieka" zostałyby złamane i potrzeba by było postępowej interwencji kulturowej), gdyby Iran posiadał broń atomową.
Ani Iran ani Korea Północna nie posiadają rakiet o zasięgu wystarczającym, aby dosięgnąć terytorium Stanów Zjednoczonych czy Europy. Korea Północna jest w tym względzie trochę bardziej posunięta, ale Irańskie rakiety nie dolatują nawet do Bułgarii. Możliwość interwencji USA w regionie Bliskiego Wschodu nie powinna więc zależeć od tego, czy Iran posiada broń atomową czy nie. Chyba żeby to możliwość zniszczenia 51-ego stanu USA, tj. Izraela, uniemożliwiałaby USA dokonywanie zwyczajowych dla niego działań polityczno militarnych. A tak faktycznie by było.
Wyobraźmy sobie, że Arabia Saudyjska podniosłaby ceny ropy, Turcja wystąpiłaby z NATO, albo Tunezja wprowadziła prohibicję, ale Iran posiadałby broń atomową. Gdyby w takiej sytuacji USA planowały interwencję odpowiedni w Arabii Saudyjskiej, Turcji czy Tunezji, której przeciwny byłby Iran, w związku z czym wzrosłoby napięcie między Iranem a Izraelem, wszystkie żydowskie media w USA zaraz rozkrzyczałyby się o suwerenności decyzji Arabii Saudyjskie Turcji czy Tunezji, o prawach człowieka (które tym razem oznaczałyby prawo do życia a nie aborcji czy małżeństw lesbijskich). W ten sposób jakakolwiek akcja USA zostałaby sparaliżowana przez mniejszość żydowską już na wstępie.
I tego właśnie najbardziej obawiają się amerykanie. Nie zagrożenia dla samego Izraela, bo temu, póki nie zachowuje się arogancko, nic nie grozi, ale zagrożenia dla interesów amerykańskich w całym regionie od Maroka po Pakistan (a może nawet po wybrzeża Filipin), które żydzi są w stanie sparaliżować, pociągając za sobą swojego "sojusznika", gdyby sami mieli iść na dno…
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW



















