Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
"Psychiatria jest kupiona przez przemysł farmakologiczny"
dodano 23.02.2009
Dr Loren R. Mosher medycynȩ ukończył na uniwersytetach Stanford i na Havardzie. Angażował siȩ na rzecz niefarmakologicznej terapii Schizofreników twierdząc, że są to ludzie o udrȩczanych duszach, a nie chorzy umysłowo.
Krótkowzroczność tego małżeństwa z rozsądku, pomiȩdzy APA, NAMI oraz przedsiȩbiorstwami farmaceutycznymi, które z radością wspierają obydwie te grupy w związku z ich wspólnym stanowiskiem wobec leczenia pro-medykamentacja, jest obrzydliwością. Nie chcȩ być czȩścią psychiatrii ucisku i kontroli socjalnej.
Choroby umysłowe, które niby mają mieć podłoże biologiczne, pasują w takim samym stopniu zarówno rodzinom, jak i lekarzom praktycznym. Ale to nie jest ubezpieczeniem od odpowiedzialności osobistej. Jesteśmy po prostu bezsilnie uwiȩzieni w wirze patologii mózgu, za co odpowiedzialne jest nic innego, jak tylko DNA. Tak wiȩc niech wszyscy, którzy mają patologiȩ mózgu, staną siȩ zadaniem dla neurologów. (Syfilis bȩdzie tutaj świetnym przykładem.) Żeby osiągnąć zgodność co do „chorób umysłowych“, wszystkie rodzaje zaburzeń psychiatrycznych bȩdą neurologicznym terytorium tych kolegów. My zepchniemy to na nich, a oni bȩdą unikać przejȩcia odpowiedzialności i opiniowania problematycznych indywiduów, bez oglȩdzin. Bȩdzie to wymagało oparcia siȩ na pryncypium konsystencji, że przekażemy im nasze „biologicznie spowodowane choroby umysłowe“. Fakt, że nie ma niepodważalnej zgodności, która by potwierdzała taką klasyfikacjȩ „chorób psychicznych“, jest w tym miejscu mało znaczącym szczegółem. Moda, polityka i pieniądze – to o to w tym wszystkim chodzi. Rozmiary tej intelektualnej i naukowej nieprawości stały siȩ dla mnie zbyt bezczelne, żebym popierał je swoim członkostwem.
Nie jest dla mnie zaskakujące, że opuszczający uczelnie psychiatrzy są nastȩpnie słusznie potȩpiani przez inne szkoły amerykańskie. Powinno być to powodem do niepokoju, kiedy spogląda siȩ na dzisiejszy stan psychiatrii. Może to oznaczać, że psychiatriȩ uważają, bynajmniej po czȩści, jako coś ograniczonego i bez wyzwań. Dla mnie wydaje siȩ być jasne, że zbliżamy siȩ do sytuacji, w której, może wykluczając akademików, wiȩkszość psychiatrów nie ma żadnego rzeczywistego związku z osobami z zaburzeniami i tymi „zaburzającymi“, które leczą – a co ma przecież tak poważny wpływ na proces zdrowienia. Ich jedyną rolą bȩdzie już tylko wypisywanie recept i są nic nie mówiącymi postaciami w przebraniu ludzi pomagających.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW

























