Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
POwyborczy krajobraz
dodano 31.10.2007
Dnia 7 września 2007 roku sejm zdecydował o samorozwiązaniu. Na sali obrad, niczym na piłkarskim meczu rozległy się brawa, nie wiadomo tylko było kto strzelił gola. Wszystko miało się rozstrzygnąć 21 października.
Ostatecznie najważniejsza jest chyba budowa rządu. Czekam na rząd specjalistów i ludzi naprawdę kompetentnych. Ale gdy na medialnym targu, wśród potencjalnych kandydatów na ministra sprawiedliwości przewijają się nazwiska Julii Pitery (z wykształcenia polonistki), albo Andrzeja Zolla (który ma niemały dorobek naukowy, ale o apolityczności czy zaostrzaniu kar dla przestępców można zapomnieć), zaczynam mieć pewne wątpliwości. Również głosy o tym jakoby Waldemar Pawlak miał objąć ministerstwo gospodarki nie są dla mnie najlepszym sygnałem. Nie można mu odmówić dyplomatycznych umiejętności, ale jako absolwent Wydziału Samochodów i Maszyn Rolniczych na Politechnice Warszawskiej mógłby się na tym stanowisku, delikatnie mówiąc, nie sprawdzić. Do tego deklaracje o czystce w resortach „siłowych” czy „defotygizacji” w MSZ. Zapowiedziano też zmianę ustawy o CBA i usunięcie jego szefa, Mariusza Kamińskiego. Przychylę się do stwierdzenia, że jest on osobą dostatecznie skompromitowaną, obawiam się natomiast, żeby na jego miejsce nie powołano kolejnego, politycznego pionka.
Obietnic jest więcej. Podwyżki dla nauczycieli i lekarzy, przebudowa służby zdrowia, setki kilometrów autostrad, cud gospodarczy, ułatwienie życie przedsiębiorcom, skuteczna polityka zagraniczna, wycofanie naszych wojsk z Iraku. To wszystko w ciągu dwóch lat. Nie można zapomnieć o Euro 2012, które jest ogromnym przedsięwzięciem logistycznym i infrastrukturalnym. Gdyby opóźnień w tej kwestii było mało, w Warszawie, podczas gdy wszystko wydawało się jasne, rozgorzał spór o lokalizację Stadionu Narodowego.
Bardzo bym chciał, żeby się to wszystko spełniło, żebyśmy mieli rząd specjalistów. Byłoby lepiej dla Polski i Polaków. Tylko że żadna z partii w sejmie nie pozwoli raczej na cięcie wydatków socjalnych czy podatek liniowy, łącznie z koalicyjnym PSL. Do tego trzeba pewnej społecznej zgody z której uzyskaniem mogłoby nie być łatwo. Co za tym idzie, połowa planu PO może spalić na panewce. PSL nie będzie „przystawką” jak to było w wypadku Samoobrony i LPRu. PSL mimo, że uzyskał mało mandatów mówi o „wielkości racji”. Nie to jest jednak najważniejsze. Donald Tusk, jeżeli naprawdę chce coś w Polsce zmienić, a nie przeprowadzić tylko kosmetyczne zmiany, musi przeprowadzić gruntowne reformy. Reformy, jak uczy historia, mają zazwyczaj to do siebie, że są dla społeczeństwa dość bolesne. Nieudaną próbę gruntownej przebudowy wielu dziedzin życia mieliśmy za rządów AWS. Na próbie się też skończyło. Pytanie brzmi, czy Platforma odważy się, dla dobra nas wszystkich, zaryzykować utratę części poparcia i zrobić to o czym w Polsce wszyscy mówią, ale nikt jeszcze nie zrobił. Mam nadzieję, że Donald Tusk zaryzykuje swoją pozycję w marszu do pałacu prezydenckiego na rzecz potrzebnych, ale niekoniecznie popularnych decyzji. Bo to, czego najbardziej chyba brakuje obecnie naszej polityce to konsekwentność. Żeby żyło się lepiej.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW



















